Zofka Ciechanowicz to następny
Piękny Człowiek, jakiego mogłem poznać idąc ku swemu przeznaczeniu. Stało to
się całkiem przypadkiem, ot tak jak się przypadki zdarzają. Zofka była w (podarowanym
mi) „Wyspiaarzu”, tak z boku – ba- nawet na końcu. Czytałem Jej strofy i byłem urzeczony
poezją misternie dobranych słów. Później znów Ją spotkałem! Była tam gdzie
spodziewałem się Ją spotkać. Na końcu.
Wiersze Zofki Ciechanowicz są
bardzo osobiste i dotykają często spraw okrutnie bolesnych. Nie wiem jak Ona to
robi, ale czasami mam wrażenie, że krzyczy -pełna niezgody- na świat
zdeformowany cierpieniem. W wierszach
Zofki nostalgia za najmniejszą miłością jest wszechobecna i słowa olbrzymy tego
nie są w stanie przesłonić. Tak, miłość to słowo klucz! Miłość jest obecna w
locie motyla, ale i w kopniakach, których życie Jej nie poskąpiło. Tak marzy
duchem człowiek, który przeżył katastrofę i widzi własne… przemijanie.
Zofka Ciechanowicz stoi czasami na
dwóch brzegach nieodległych tak bardzo od siebie jak: życie i śmierć, oraz
pamięć i zapomnienie. To brzegi wyznaczające ludzką egzystencję.
Zapraszam.
Jeśli moja
poezja choć w najmniejszym stopniu przyniesie komukolwiek odrobinę radości, bądź
rozjaśni mroki duszy lub wywoła uśmiech będę szczęśliwa i będę wiedziała,
że to co robię ma sens....
Zofka Ciechanowicz
Miłość jak
korale
Dostałam od
życia
kopniaka.
Zastanawiam się teraz
dlaczego?
Za oknem deszcz,
słucham muzyki,
próbuje coś zrobić,
bo ciężar na dobre
zagościł w duszy.
Kolejny raz
zawisłam na krzyżu
własnego życia,
przybita gwoździem
bezsilności.
Fala cudzej złości,
uderzyła
nagle i podstępnie,
prosto w serce.
Życie znowu zabolało,
a zmory przeszłości,
wypłynęły z ust tych,
których kocham,
potokiem błota.
Wymierzonym prosto
we mnie.
A ja...
Rozsypałam się jak
przerwany sznur korali.
A może tak wygląda
miłość?
Jak zerwane, czerwone korale,
które trzeba pozbierać
z powrotem na sznurek?
Tylko...
Czy starczy mi czasu?
Zofka Ciechanowicz
sierpień 2007
Otrzymałam
od mojego Stwórcy wiele Darów...ale te dwa są najważniejsze - Dar pisania
poezji i Dar ... choroby alkoholowej. Jestem niezmiernie wdzięczna za te szczególne
Dary. Otworzyły bowiem przede mną drzwi innego wymiaru... postrzegania, czucia
widzenia i słyszenia.Dotknęłam mojego Nieba, a tym samym szczęśliwości zwanej
ziemskim Rajem. Zanim jednak tego doświadczyłam przeszłam przez alkoholowe
piekło, chemiczny amok czyli zanik wszelkich uczuć wyższych,marzeń,
ideałów...osiągając ostateczne moralne, psychiczne i fizyczne dno. Byłam
pokonana...tak wygląda śmierć za życia... ale też już miałam od czego się odbić.
Powoli wznosiłam się ku gwiazdom aby ujrzeć słońce. Nie ustaję w tym wznoszeniu
się...siadam czasami na różowych chmurach, stąpam po niebezpiecznych
uroczyskach. Życie stawia mnie w przedziwnych miejscach i sytuacjach, dając
przeróżne zadania do wykonania i zagadki do rozwiązania. Podejmuję te fantastyczne
wyzwania w porozumieniu z moim Stwórcą. Według Jego instrukcji tańczę ten
cudowny taniec, zwany Życiem. Dziś z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć,
że alkoholizm nauczył mnie pokory, szacunku i miłości do życia,a poezja
pozwala ten cudowny stan ducha przenosić w wymiar materialny. Być może w ten
sposób obudzę Kogoś z letargu do tych wszystkich wspaniałości jakie
oferuje Życie każdego dnia i każdej chwili.... Życzę tego każdemu z
całego serca.
Zofka Ciechanowicz
Prawda
Roztańczone
Ptaki radosne
Na zielonym drzewie
Wolność...
Rozfruwane
Motyle kolorowe
Na pachnących trawach
Marzenie...
Mieniące się
Kwiaty przebarwne
Na wietrze kołysane
Uniesienie...
Promieniste
Złoto-żółte słońce
Nieśmiertelne światło
Miłość...
Budzący się
Umysł zaskoczony
Cudownościami Życia
Szczęście...
Wszechobejmująca
Moc Tajemnicza
Wyprawiająca cuda
Prawda...
Zofka
Ciechanowicz
24 czerwca 2011' M-ead
" Jak nigdy dotąd walka o władzę, znaczenie, bogactwo rozdziera naszą cywilizację - człowiek staje przeciwko człowiekowi, rodzina przeciwko rodzinie, grupa przeciwko grupie, naród przeciwko narodowi. Prawie wszyscy zaangażowani w tę zażartą rywalizację deklarują, że ich celem jest pokój i sprawiedliwość dla nich samych, ich bliźnich oraz ich narodów."Dajcie nam władzę," - mówią - "a zapanuje sprawiedliwość; zapewnijcie nam sławę, a dostarczymy budującego przykładu; dajcie nam pieniądze, a będziemy żyć wygodnie i szczęśliwie."Ludzie na całym świecie głęboko wierzą w takie rzeczy i zgodnie z tym postępują. Pozostając w tym odrażającym suchym ciągu, całe społeczeństwa wydają się pędzić w ślepą uliczkę. Widnieje przy niej wyraźny kierunkowskaz. Pod strzałką w kierunku tej drogi jest napis: "katastrofa". Co to ma wspólnego z anonimowością i Anonimowymi Alkoholikami? My, ludzie z AA, powinniśmy wiedzieć. Prawie każdy z nas przeszedł identyczną ślepą uliczką. Napędzani alkoholem oraz samouzasadnieniami wielu z nas goniło za mirażami pieniędzy i wysokiego uznania dla siebie aż do owego znaku stop: katastrofa! A potem nadszedł czas AA. Rozejrzeliśmy się wokół i zobaczyliśmy, że jesteśmy na zupełnie nowej drodze, wzdłuż której kierunkowskazy nie zawierały nigdy nawet słowa o władzy, sławie, czy bogactwie. Nowe kierunkowskazy informowały: "To droga do zdrowia psychicznego i pogody ducha. Ceną jest samopoświęcenie." Bill.W
Służba innym i Wspólnocie przypomina nam, że naszą trzeźwość zawdzięczamy wysiłkowi wcześniejszych uczestników AA oraz, że jej ciągłość może zależeć od tych setek tysięcy, które nawet nie poznały Wspólnoty. Ich udział w jej działaniach może stanowić część naszej przyszłości. Służba jest naszym Trzecim Legatem, podczas gdy Zdrowienie i Jedność to Legat Pierwszy i Drugi.
"Ze
względu na nasze pokrewieństwo w cierpieniu i na to, że powszechne
sposoby uwolnienia skuteczne są tylko wtedy, gdy stale przekazywane
innym, nasze kanały kontaktowe zawsze są wypełnione Mową
Serca."Bill W.
Dr Bob i Bill W.
Uwaga: strona ta ma charakter informacyjny i nie jest oficjalną stroną Wspólnoty AA. Fundacja Biuro Służby Krajowej AA w Polsce autoryzuje